"Wyjątkowe bezguście" vs "bardzo dobra". Serial Netfliksa poróżnił znanych braci
Nowa "Lalka" Netflixa podzieliła widzów i internautów. Okazuje się, że różne zdania na temat serialowej adaptacji mają również bracia Karnowscy – Jacek i Michał, którzy wiele lat działają razem w przestrzeni medialnej. Teraz stanęli po dwóch stronach barykady. Obaj publicyści podzielili się swoimi opiniami na platformie X, a ich recenzje są po przeciwnych stronach barykady.
Bracia Karnowscy o nowej "Lalce". Skrajne opinie
Jacek Karnowski zdecydowanie nie jest fanem nowej wersji historii Stanisława Wokulskiego i Izabeli Łęckiej. Publicysta bardzo ostro ocenił sposób, w jaki twórcy podeszli do klasycznej powieści.
"Nowa 'Lalka' to wyjątkowe bezguście. Wszystko tu nędzne, zwulgaryzowane, przekręcone. Lepiej nie robić nic, niż produkować takie gnioty. Gnioty niszczące to wszystko, co w naszej kulturze jeszcze prawdziwe, autentyczne, zgodne z intencją twórców, podszyte miłością do Polski" — napisał Jacek Karnowski na swoim profilu.
Na zupełnie inną interpretację zdecydował się jego brat – Michał Karnowski. Publicysta nie tylko pozytywnie ocenił produkcję, ale również stwierdził, że zawsze bawiły go zbyt zachowawcze podejścia do dzieła Prusa i Władysława Głowackiego.
"'Lalka' Netflixa bardzo dobra. To moja ulubiona powieść i zawsze śmieszyły mnie zbyt uładzone interpretacje dzieła Prusa/Głowackiego" – stwierdził.
Michał Karnowski zwrócił uwagę, że choć język dziewiętnastowiecznej powieści może być dziś dla części odbiorców archaiczny, sama historia wciąż pozostaje niezwykle aktualna.
"Język powieści XIX-wiecznej dziś jest nieco archaiczny, ale kościec opowieści pełen jest namiętności, konfliktu, pieniędzy, życia. Na tym polega geniusz 'Lalki'. I to się udało pokazać. Polecam" – zachęcił.
Dorota Zawadzka miażdży produkcję
W sieci krążą różne opinie na temat produkcji. Dziennikarze "The New York Times" twierdzą, że serial może okazać się interesującą propozycją dla fanów takich hitów jak "Bridgertonowie" oraz "Pozłacany wiek".
Ostrą krytykę adaptacji wygłosiła, znana z mediów psycholog, Dorota Zawadzka, po obejrzeniu pierwszego odcinka.
"Powiem Wam szczerze: nie. Nie wiem nawet, jak elegancko ubrać w słowa to, co chciałabym powiedzieć, więc może poprzestanę na tym jednym słowie. Nie" – napisała w mediach społecznościowych.
"Może drugi odcinek coś zmieni. A może nie. Na ten moment mam tylko jedno słowo. Nie. I jeszcze mam takie dziwne przeczucie, że Wokulski za chwilę odwróci się do kamery i powie: "Witam w Domu Dobrym". No nie" – dodawała.